Dwie odpowiedzi instytucji w sprawie lądowiska helikoptera na dachu SOR

Polecamy uwadze dwa pisma-odpowiedzi:

– Z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Warszawie dotyczące udostępnienia informacji statystycznej na temat startów/lądowań na lądowiskach przy [nie na!] SOR w 2014 r. w kraju oraz w Poznaniu. Wynika z danych, że liczba lądowań/startów w Poznaniu była średnio o 100 procent wyższa niż w kraju.

– Z Portu Lotniczego w Poznaniu w sprawie kolizyjności lądowiska helikoptera SOR.
(Kliknij obraz, by powiększyć)

Lotnicze Pogot. Ratunk. statystyka0001Port lotniczy odp.0001

Seniorzy na celowniku oszustów

Wyszukane i coraz to nowe metody wyłudzania pieniędzy od osób starszych od dawna budzą niepokój. Tylko w ostatnim tygodniu w jednym dniu zgłoszono poznańskiej Policji dziewięć prób oszukania kogoś na tzw. legendę (na wnuczka, policjanta). Walczą z tym nie tylko Policja, także pracownicy banków, wolontariusze z Centrum Inicjatyw Senioralnych. Kilka miesięcy temu Policja wydała specjalny przewodnik „Bezpieczne życie seniorów“, także w w mediach poświęca się temu zjawisku wiele uwagi.
uid_817760a739b833babadc7570f15ea77b1436289562209_width_736_play_0_pos_0_gs_0_height_414

Mówiono o tym, np. 7 lipca 2015 w lokalnym ‚Teleskopie‘ o godzinie 18:30, a o 18:55 przeprowadzono poświęcony tej kwestii 9-minutowy wywiad z nadkomisarz Iwoną Liszczyńską i dr Anną Jakrzewską-Sawińską, od lat członkinią Miejskiej Rady Seniorów. Zapraszamy do jego obejrzenia, kliknij TU oraz po więcej tematycznej informacji na stronę MRS

Czy ulicy Jana Ostroroga grozi dalsze wyniszczanie?

Wszyscy widzimy, że tę jedną z kilku zabytkowych ulic rezydencjalnych Poznania zamieniono już całkowicie w dzienny parking dla aut. Parkowanie „jednym kołem” na chodniku, które w kodeksie drogowym jest jedynie dopuszczalne, tu stało się regułą. Nie wszyscy kierowcy przestrzegają zasady, że powinni zostawić 150 cm przejście dla pieszych. Rozjeżdżane są płytki chodnikowe i krawężniki, co wymaga ciągłego zgłaszania do ZDM-u wniosków o interwencyjne naprawy. Zapytajmy nieśmiało: kto jeszcze oprócz SJO to robi? O jakości nawierzchni ulicy nie wspomnę, gdyż wszyscy widzą, że z dawnego „dywaniku” pozostały już tylko niewielkie fragmenty. Zniszczona nawierzchnia wzmaga hałas przejeżdżających aut.

IMG_3715

|
IMG_3722
Widok opustoszałej ulicy w weekend

Dotychczasowe 5-letnie starania -udokumentowane w swym zarysie na stronie SJO- o gruntowną poprawę stanu ulicy, zapoczątkowane jeszcze przez Zarząd Osiedla im. Jana Ostroroga, a kontynuowane przez SJO, nie przyniosły oczekiwanego rezultatu. W ZDM-ie natrafiano na mur! Dla pełnego obrazu dodajmy, że kończąca obecną kadencję Rada Osiedla na wniosek jednego z radnych przedłożyła ostatnio nowemu Prezydentowi Poznania wniosek o uwzględnienie kosztów remontu tej ulicy (600 tys. zł) w nowelizowanym budżecie Miasta na 2015 rok. Wniosku wprawdzie nie uwzględniono, ale został on zauważony. Przewodniczący RO oraz przedstawiciel SJO zostali poproszeni w dniu 26 lutego br. do Wiceprezydenta Macieja Wudarskiego na rozmowę w sprawie zaniedbanej ulicy. Ustalono, że nowa RO przeprowadzi do końca 2015 r. konsultację społeczną w sprawie modyfikacji organizacji ruchu na niektórych ulicach Starego Grunwaldu (przypomnijmy: dwie już się odbyły w formie ankiety na portalu poprzedniego Osiedla im. Jana Ostroroga oraz w postaci petycji podpisanej przez zdecydowaną większość mieszkańców ulicy Ostroroga do Prezydenta – obie za remontem wg projektu (!) i ograniczeniem ruchu samochodowego), zaś Wiceprezydent M. Wudarski nakłoni ZDM, by w ramach statutowego obowiązku Miejski Inżynier Ruchu przygotował nowe spojrzenie na organizację ruchu zarówno na ulicy Ostroroga, jak i ulicach pobliskich, zwłaszcza że w nieodległej perspektywie mamy rozbudowę (50 tys. m2 pow.!) sąsiedniego szpitala. Razem ma to stworzyć podstawę do podjęcia decyzji o przywróceniu ul. Ostroroga należnego charakteru i wizerunku.

Powyższe rozważania dobrze sytuują się w kontekście artykułu w ‘GW’ A. Pacholskiego, Modernizacja zacofania, polecanego uwadze mieszkańców także przez Prezydenta Jacka Jaśkowiaka, który poniżej przytoczono jedynie we fragmentach. Zwraca się w nim uwagę na przyczyny zapchania miast autami i zachęca do rozwijania transportu publicznego. Tu akurat dojazd do ul. Ostroroga tramwajem i autobusem jest idealny.

Modernizacja zacofania

„[…] Obywatelu, przewieź się sam
W roku 1989 współczynnik motoryzacji – czyli liczba zarejestrowanych aut osobowych na tysiąc mieszkańców – był w naszych miastach znacznie niższy niż na Zachodzie. Większość z nas przemieszczała się autobusami i tramwajami. Nikt nie przestrzegał rozkładów jazdy, stary tabor niszczał. Jednak baza była. Wystarczyło ją unowocześnić i rozwinąć.

Jednak władze poszły na łatwiznę. Na komunikację zbiorową potrzeba pieniędzy? Niech obywatele przemieszczają się sami. We własnych pojazdach. W końcu mamy wolność.

Polakom to bardzo pasowało, bo auto było nieodzownym elementem dobrobytu na zachodnią modłę – takiego, jakim go sobie wyobrażaliśmy. Skutek? Obecnie w Warszawie mamy około 550 aut na 1000 mieszkańców, w Zielonej Górze – 590, w Opolu – 670, w moim nieszczęsnym Kaliszu – 931! Na tysiąc berlińczyków przypada ich 300, w Amsterdamie ten współczynnik wynosi 350, w Wiedniu – 390. Co to oznacza? Korki, brak miejsc do parkowania pod szkołą, pracą, urzędem, kinem. I nieuniknione przy tak intensywnym ruchu oraz niskiej kulturze jazdy masakry na drogach.

[…] Duńczycy i Holendrzy już w latach 60. zorientowali się w samonapędzającym się mechanizmie uciążliwości i wydatków. I zrozumieli, że jedynym ratunkiem dla miast jest radykalne jego odrzucenie. W całości.

Jak pomyśleli, tak zrobili. Tamtejsze samorządy – wbrew sporej części społeczeństwa, za to przy silnym wsparciu państwa – zaczęły systematyczną przebudowę infrastruktury drogowej. Cele były dwa: zachęcenie jak największej liczby obywateli do przesiadki na rower, do tramwaju czy metra oraz zniechęcenie zmotoryzowanych do przemieszczania się autem. Aby osiągnąć to pierwsze, zbudowano sieć wygodnych dróg rowerowych i poszerzano chodniki oraz trawniki kosztem jezdni, a zaoszczędzone na inwestycjach drogowych miliony włożono w usprawnienie i potanienie transportu publicznego. To drugie osiągnięto, zamieniając dwupasmówki w jezdnie jednopasmowe, ograniczając prędkość do 30-40 kilometrów na godzinę i planując trasy przejazdów tak, by rowerzysta czy autobus docierał z punktu A do punktu B prostą drogą, a kierowca objeżdżał miasto naokoło. Wprowadzono również bardzo wysokie całodobowe opłaty parkingowe, wychodząc z założenia, że jeżeli ktoś zafundował sobie samochód, a nie szarpnął się na garaż i na noc zostawia pojazd na ulicy, musi za to odpowiednio płacić jej właścicielowi – lokalnej społeczności. […]”

Pełny tekst artykułu czytaj… TU

O analogicznych problemach ulic w sąsiedniej części Grunwaldu, ul. Cześnikowskiej należącej do RO Grunwald Południe czytaj (+film)TU oraz np. o ul. Husarskiej na fanpage'u tejże RadyTU

Nowy kontekst dla planowanej w pobliżu budowy lądowiska helikopterów

Na razie Dyrekcja Szpitala nie odpowiedziała na przekazane w tej sprawie przez SJO pytania mieszkańców, ale pojawiły się nowe okoliczności łagodzące wymogi wobec lądowisk. Zachęcamy do zapoznania się z nimi.

"Ministerstwo Zdrowia zmienia zdanie w sprawie szpitalnych lądowisk. Bo SOR-ów byłoby za mało

Każdy szpital, który chce mieć oddział ratunkowy, musi mieć również lądowisko dla helikopterów – tak jeszcze do niedawna uważało Ministerstwo Zdrowia. Teraz urzędnicy zmienili zdanie.

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem ministra zdrowia z listopada 2011 r. szpitalne oddziały ratunkowe zobligowane są do zapewnienia odpowiednich całodobowych lotnisk bądź całodobowych lądowisk do 1 stycznia 2017 r. […]

Choć szpitale zgłaszały ministerstwu, że nie wszędzie istnieje możliwość, by takie lądowisko wybudować ze względu na gęstą strukturę zabudowań w okolicach placówki, ministerstwo pozostawało przy swoim. Teraz jednak zdanie zmienia. Projekt ustawy o zmianie ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym dopuszcza funkcjonowanie szpitalnego oddziału ratunkowego niespełniającego tych wymagań, jeżeli: miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego albo decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu uniemożliwia spełnienie wymagań.

Skąd ta zmiana? 

– Genezą powstania powyższych rozwiązań były doświadczenia z funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych w istotnych strategicznie, często wieloprofilowych szpitalach, z rozbudowanym zapleczem leczniczo-diagnostycznym, gdzie ze względów architektonicznych lub w wyniku braku wolnej powierzchni wokół szpitala nie ma możliwości zorganizowania lądowiska naziemnego ani wyniesionego – mówi Krzysztof Bąk. – Dotyczy to w szczególności szpitali usytuowanych z starych budynkach, często zabytkowych, w aglomeracjach miejskich, gęsto zaludnionych, gdzie warunki okolicznej zabudowy nie pozwalają na zapewnienie bezpieczeństwa operacji lotniczych. […] 

– Jedynym rozwiązaniem przy utrzymujących się problemach z budową lądowiska przyszpitalnego jest zastosowanie rozwiązania przewidzianego w nowelizacji ustawy o PRM, pod warunkiem zapewnienia przez każdy szpital dostępu do naziemnego transportu sanitarnego – również w trybie natychmiastowym […].”

Więcej czytaj TU