Polecamy uprzejmie uwadze Seniorów Starego Grunwaldu! Nabór do kursu online “Seniorzy w sieci” dla osób 60+

Rozgość się w sieci, jesteś u siebie! Nabór do kursu online “Seniorzy w sieci” dla osób 60+

Foto za TIT’ę’

Odsetek osób starszych korzystających z Internetu systematycznie rośnie. Co druga osoba w wieku między 55 a 64 rokiem życia jest online. Starsi Internauci korzystający z nowych mediów spędzają średnio 8 godzin w sieci tygodniowo.
Kurs SENIORZY W SIECI jest odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie współczesnych seniorów, którzy chcą poszerzać swoje kompetencje cyfrowe. Rekrutacja do kursu online trwa do 28 września 2021 r. Weźmie w nim udział 250 osób z całej Polski.

W ramach kursu:

– poznasz  specyfikę tworzenia i odbioru informacji w sieci, w  tym w mediach społecznościowych,

– dowiesz się, jak przeprowadzić weryfikację prawdziwości informacji, jak sprawdzić źródło, jak rozpoznać fałszywe informacje (fake news),

– dowiesz się, co to jest bańka informacyjna, dlaczego dociera do Ciebie tylko pewien profil informacji, dlaczego informacje, które docierają do mojego kolegi/mojej koleżanki są inne,

– nauczymy Cię, jak poruszać się bezpiecznie w sieci czyli m.in. jak chronić swoje dane i prywatność,

– pomożemy Ci konstruktywnie i bezpiecznie komunikować się w sieci.

Jaka jest formuła kursu?
Kurs odbędzie się w całości online.

W ramach kursu będziesz mógł/mogła:

– wziąć udział w warsztatach i interaktywnych wykładach na platformie Zoom,

– skorzystać z materiałów edukacyjnych i wziąć udział w praktycznych ćwiczeniach,

– dołączyć do grupy dyskusyjnej na Facebooku,

– skorzystać ze wsparcia lokalnych ekspertów edukacji medialnej – seniorów, którzy uczestniczyli w poprzednich edycjach projektu. Pokażą oni, jak w praktyce wykorzystywać zdobytą wiedzę i jak rozwiązywać bieżące problemy związane z aktywnością online,

– skorzystać ze wsparcia technicznego (obsługa Zoom itp.) przed rozpoczęciem kursu. […]

Ile czasu muszę poświęcić na kurs?
Kurs zaplanowany jest na okres październik – połowa grudnia 2021 r (ok. 10 tygodni).
Jednak to jedynie propozycja – Twój kurs może trwać krócej lub dłużej, w zależności od możliwości czasowych. Możesz wziąć udział w jednym, dwóch lub trzech modułach kursu (każdy z nich trwa trzy tygodnie). W każdym tygodniu będziesz też dostawać pracę domową do wykonania. Na aktywny udział w kursie należy przeznaczyć ok. 3 godzin tygodniowo (2 spotkania online w tygodniu). […]“

Więcej info o kursie, w tym link do regulaminu oraz formularza zgłoszeniowego, zob. na stronie Towarzystwa Inicjatyw Twórczych ęTU

Siła miejsca wspólnego

„Nie doceniamy naszych osiedli, podwórek, klatek schodowych. To tu rozpoczynamy naukę funkcjonowania w społeczeństwie i uczymy się bycia razem. To stąd dowiadujemy się, jak korzystać z przestrzeni, która jest nasza, ale nie tylko nasza. W tych właśnie miejscach, w skali mikro, praktykujemy na co dzień demokrację za sprawą nieustannego układania się między sobą, także w formie międzysąsiedzkich zgrzytów. Nie identyczność, a różnica jest bowiem najlepszą szkołą budowania dobra publicznego. Silni ćwiczeniami z lokalnego podwórka stajemy się zdolni zmieniać prawo i konstytuować nową, nieopresyjną dla nikogo przestrzeń równych. Czy mamy szansę przełożyć te oddolne inspiracje na poziom polskiej wspólnoty narodowej?

To, co dzieje się w lokalnej przestrzeni pomiędzy sąsiadami rzadko kiedy kojarzy się nam z edukacją. Tym tekstem chciałabym jednak uruchomić właśnie te skojarzenia –pokazać, że „lokalne podwórko” jest miejscem edukacyjnym (locus educandi) i – jako takie – pełne jest siły, opisywanej w pedagogice jako zdolność do zmiany, warunkującej podmiotowe bycie w świecie.

W tym kontekście proponuję współmyślenie o tym, jak bardzo bezpośredni jest związek sąsiedztwa z edukacją, ugruntowujący tę siłę oraz o tym, jak ważne jest, by był możliwie świadomie praktykowany. Czynienie pożytku z wiedzy o edukacyjności najbliższych nam, lokalnych postaci współżycia społecznego wyraża bowiem głęboki, istotowy sens demokracji, jako ładu organizującego społeczeństwo równych. Tworzymy siebie, jako jego część, w pierwszej kolejności ucząc się z tego, co najbliższe, czyli z codziennych lekcji, jakie dają nam właśnie sąsiedzi, nasze klatki schodowe czy podwórka. […]

Podwórkowa szkoła demokracji

Wspólność polega na wielozmysłowym, wzajemnym dostrzeganiu się, choćby kątem oka, nieustannym „ocieraniu się” o siebie jako przechodnie czy sąsiedzi. Wspólność na takich nieprzerwanych lekcjach polega i z nich też wynika. Bez tak nasyconej edukacyjnie wspólności, która jest okazją zarówno do artykulacji własnych, jak i zauważania czyichś potrzeb, nie ma demokratycznego współistnienia. To wspólność, wytwarzana tam, gdzie żyjemy razem, jest tym, co wyrasta ponad sumę nas – jej współtwórców. Jako taka jest naszym lokalnym, sąsiedzkim dobrem, a w określonych warunkach osiągniętym i podzielanym wzajemnie dobrem publicznym.

Jest ono bardzo kruche, jak kruche w swojej zmienności są nasze relacje. Sąsiedzką wspólność – na przykład – rozpoznamy doskonale, kiedy nie będziemy mieli wątpliwości, że tu, wśród tych ludzi i domów, na tej ulicy, czy podwórku albo klatce schodowej możemy swobodnie żyć, co oznacza móc działać i czuć, że możemy być wolni (tak widzi to pedagog Gert Biesta). Wystarczy jednak „zgrzyt” – np. wyrośnie płot tam, gdzie prowadziła ścieżka naszego skrótu w drodze do sklepu, albo zamiast zwykle spokojnych tonów rozmów słyszalnych zza ściany, zaczniemy słyszeć jazgot kłótni – i akceptowana zmysłami i odczuwana jako pełna sensu przestrzeń naszej wspólności przestaje istnieć, a kruche dobro, jakim była, znika.

Demokratyczność wiązana ze wspólnością zasadza się jednak właśnie na tej kruchości. Jest nam demokratycznie (podmiotowo, równościowo) i dobrze tam, gdzie właściwie nieustannie układamy się pomiędzy sobą, a łamiące estetyczną harmonię naszego życia „zgrzyty” traktujemy jak sygnały, przez pryzmat których widać, słychać i czuć potrzeby innych, oraz dzięki którym identyfikujemy własne. Nie identyczność, a różnica, nie wiekuista zgoda, lecz przeżywane na co dzień starcia czynią wspólność żywym, aktywnie kultywowanym dobrem publicznym. […]

Lokalny wysiłek ma sens

W świetle tych pedagogii ujawnia się życiowy dylemat niejednego sąsiada i zarazem niezwykle istotna kwestia o uniwersalnym charakterze: uciekać z miejsc złych, czy je zmieniać? Hasła ulicznych protestów ostatniej jesieni, Strajku Kobiet i innych, były czasem wprost wyrazem tej kwestii. Wśród odzwierciedlających ją banerów, szczególnie utkwił mi w pamięci ten, głoszący: „To mój kraj. Dlaczego muszę wyjeżdżać?”.

Praca na zmianę miejsca wspólnego przybierać może niezliczone postaci aktywnego współtworzenia przestrzeni publicznej: zabierania głosu, stawania się w niej widocznymi – ze swoją sytuacją biedy, braku szans, ignorowania praw, poczucia zbędności wśród innych etc. Osiągnięcie demokratycznej widzialności, słyszalności, owocuje przełożeniami na dyskurs legislacyjny i instytucjonalny. Silni ćwiczeniami z lokalnego podwórka stajemy się zdolni zmieniać prawo i konstytuować nową, nieopresyjną dla nikogo przestrzeń równych.

Wszyscy nie wyjedziemy. Miejsce wspólne warte jest wysiłku czynienia go lepszym. Jak wspomniałam, w tym właśnie tkwi istota demokratycznej wspólności. Troska o zawsze kruche dobro wspólne zaczyna się tam, gdzie zauważamy drugiego, a to bardzo blisko, tu – w sąsiedztwie.“

Pełny tekst art. czytaj TU